Szacunek w relacji z dzieckiem – Marta Andrzejewska

Szacunek w relacji z dzieckiem – Marta Andrzejewska

Pojawienie się dziecka w życiu rodziny to zawsze bardzo ważne wydarzenie. Niesie ze sobą wiele radości ale też i obaw  czy spełnię się w roli rodzica, czy dobrze wykonuje swoje obowiązki etc. Dziecko dorasta, rozwija się a my stajemy przed kolejnym wyzwaniem jakim jest wychowanie. Jak to zrobić dobrze? Ile osób tyle teorii  i przecież każdy wie najlepiej co się powinno.. Dawniej nikt nie miał wątpliwości , że najlepszym sposobem jest autorytarność. Ówczesny model rodziny zwykle wyglądał tak, że ojciec zarabiał na dom i postrzegany był jako nieomylny  a matka była mu posłuszna i zajmowała się domem.  Dziecko miało słuchać rodzica i podążać za jego nakazami czy zakazami., konsekwencją za różnicę zdań była kara.  Obecnie podejście do wychowania zmieniło się, dzieci przestały obserwować takie modele uległości. Każdy z nas bowiem świadomy jest swoich praw, zwłaszcza jeśli chodzi o równość i godność. Równość nie jest jednoznaczna z identycznością.  Rodzice posiadają inne prawa niż dzieci ze względu na większe doświadczenia, dojrzałość czy choćby kompetencje.  Ich zadaniem jest wyznaczenie dzieciom mądrych  granic, które zawężają pełną swobodę dbając o ich bezpieczeństwo i potrzeby ale też umożliwiając rozwijanie niezbędnych umiejętności do życia.  Rodzice są przewodnikami swoich pociech, dają im wskazówki w jaki sposób funkcjonować.  W dzisiejszych czasach dzieci mają mniej okazji do uczenia się odpowiedzialności i wewnętrznej motywacji, ponieważ rzadko ich zaangażowanie i działania nie są niezbędne  dla przetrwania rodziny. Dajemy dziecku dużo, oczekując niewiele lub nic  w zamian , wytwarzamy w nim postawę roszczeniową „ należy mi się”. Chronimy pociechy przed koniecznością mierzenia się z trudną sytuacją czy rozczarowaniem pozbawiając dziecko możliwości nabycia niezwykle ważnych kompetencji emocjonalno-społecznych, nie stwarzamy im również sytuacji do rozwijania wiary we własne umiejętności i poczucia skuteczności. Żyjąc szybko, w wiecznym pośpiechu zaniedbujemy możliwość samodzielnego uczenia się  dziecka chociażby samoobsługi, pomocy innym czy wkładu we wspólne dobro jakim jest np. udział na miarę umiejętności dziecka w przygotowaniu i podaniu posiłku dla wszystkich członków rodziny.

Jak zatem budować pozytywną relację z dzieckiem?

Rodzic w oczach dziecka jest autorytetem i przede wszystkim trzeba starać się żeby to utrzymać.  Autorytet nie musi być kojarzony z władzą i surowością a wręcz przeciwnie- powinien być kojarzony z uprzejmością i stanowczością.  Ani nadmierna srogość ani pobłażliwość nie sprzyjają wykształceniu  dobrej relacji z dzieckiem. Rygor to narzucanie dzieciom zasad, bez możliwości uczestniczenia w ich tworzeniu. Za nieprzestrzeganie – kara . Czym jest kara? Jest sumą składową czterech postaw: rozgoryczenia –poczucia niesprawiedliwości, poczucie, że dorosłym nie można ufać; rewanżu- zemsty – „ja im jeszcze pokażę”; rebelii – chęć zrobienia na złość, żeby rodzic zobaczył, że dziecko nie musi robić tego co mu się każe; rejterady- wycofanie pod postacią obniżenia poczucia własnej wartości- jestem tym złym lub spryt- innym razem nie dam się przyłapać. Niestety efekt działania kary nie jest długofalowy. Złe zachowanie szybko mija ale też szybko powtarza się. Dzieci, wobec których często stosuje się kary stają się bojaźliwe i spolegliwe albo buntownicze. Przeciwieństwem stanowczości jest pobłażliwość czyli brak zasad, który niestety bywa poniżający zarówno dla dziecka jak i rodzica ale też nie uczy ani współpracy ani umiejętności liczenia na siebie.

Czy rodzic powinien zostać kumplem dziecka?

Zdecydowanie nie. Warto być przyjacielem dziecka, wykazywać się umiejętnością słuchania pociechy, wykazywać gotowość do dialogu ale też być otwartym na generowane przez dziecko rozwiązania czy propozycje. Takiego podejścia uczy nas metoda „ pozytywnej dyscypliny”. Dyscyplina w dodatku pozytywna? Myśląc o dyscyplinie staje mi przed oczami obraz człowieka z biczem w ręce  a za nim seria znaków: zakazów, nakazów i innych powinności. Z kieszeni wysuwa się hasło kara.. Nie!!!!… wbrew wtłoczonym przez socjalizację skojarzeniom dyscyplina pochodzi od łacińskiego „disciplina” i oznacza uczyć, nauczać.. Czym więc jest połączenie tych dwóch słów- pozytywna i dyscyplina?  Jest wprowadzeniem nas w świat wzajemnego szacunku i miłości, zrozumienia poprzez wyznaczanie dziecku granic i reguł oraz uczeniu ich tego co uznajemy za ważne. Jest narzędziem, dzięki któremu  możemy codziennie wspierać rozwój naszych dzieci, ich naturalny potencjał, budować w nich poczucie własnej wartości, skuteczności i zaradności ale też metodą, dzięki której  zwykłe rutynowe czynności wykonywane przez dzieci takie jak ubieranie się, mycie zębów czy sprzątanie po sobie przestaną stanowić dla nas rodziców problem. Brzmi magicznie… I co dalej? Niech magia się spełnia a oto podstawowe zasady pozytywnej dyscypliny . Dla każdej istoty społecznej , szczególnie dzieci, ważne jest aby gdzieś przynależeć, wynika to z potrzeby miłości i potrzeby aprobaty. Bieżące zaspokajanie  tych dwóch potrzeb zmniejsza ryzyko pojawienia się negatywnych zachowań. W sytuacji , w której dziecko poczuje się zagrożone np. zdenerwowanie czy krzyki rodzica, dziecko za wszelka cenę swoimi działaniami (niekoniecznie muszą być to pozytywne działania) będzie starało się wrócić do poprzedniego stanu. Zatem jaki powinien być opiekun surowy czy pobłażliwy? Ani jedno ani drugie. Stanowczość to wyraz szacunku dla siebie ale i tego czego wymaga od nas sytuacja. Uprzejmość to wyraz szacunku zarówno dla siebie jak i dla dziecka. Jak zjednać sobie dziecko? Pokaż, że go zauważasz , że słyszysz to co do ciebie mówi, że rozumiesz jego punkt widzenia. Kiedy dziecko poczuje się zrozumiane na pewno chętniej posłucha co masz mu do powiedzenia ale też zachęcone będzie generować pomysły  rozwiązania trudnych sytuacji  a dzięki temu  wykształci w sobie poczucie wiary we własne możliwości. Zapytaj o uczucia dziecka związane z sytuacją, pokaż, że je rozumiesz . Okazana empatia nie ma na celu akceptacji jego zachowania tylko pokazania, że zauważasz jego perspektywę. Kolejno pokaż co Ty czujesz w związku z tą sytuacją i jak ją widzisz . Następnie zachęć dziecko do generowania rozwiązań problemu  aby w przyszłości uniknąć tego typu  trudności. Dzięki temu wzmocnisz swoją więź i zaufanie z dzieckiem, pomożesz mu budować wiarę we własną skuteczność oraz poczucie sprawczości.  Często w sytuacji kiedy kolejny raz słyszymy negatywną informację na temat zachowania naszego dziecka  reagujemy złością, atakiem , pokazując dziecku , że tak jak i ono nie potrafimy zapanować nad własnymi emocjami. A przecież to my rodzice, jesteśmy dla nich wzorcem postępowania. Podchodząc do rozmów będąc pod wpływem negatywnych emocji szanse na współpracę z dzieckiem czy okazania szacunku maleją, raczej mogą sprzyjać powstaniu wrogości u dziecka . Sposób w jaki przekazujemy   treści np. ton głosu ma duży wpływ na odbiór i wytwarzaną atmosferę- bliskości i zaufania czy może wrogości i dystansu. Niektórzy rodzice w przypadku napotkania trudności dystansują się, ignorując dziecko starają się pokazać mu , że coś źle zrobiło. Czy te metoda jest skuteczna? Dziecko szybko nauczy się, że o sprawach trudnych się nie rozmawia i nie będzie potrafiło podczas kolejnej sytuacji problemowej wygenerować pomysłu na rozwiązanie, będzie wolało przeczekać, nie licząc się z emocjami innych ludzi. A co z poleceniami, których realizacja bywa tak trudna przez dzieci do wykonania? A gdyby tak zastąpić je pytaniami?  W przypadku rozlania przez dziecko napoju zamiast rozkazującego tonu, budującego w dziecku niechęć i wrogość „ Wytrzyj to!”, zwyczajnie zapytać „ Ups. Rozlało się . Co należy z tym zrobić?”. Pytania wyrażające ciekowość danej sytuacji- okoliczności, celowości , przyczyn zdarzania, myśli, uczuć dziecka, wiedzy na temat możliwości wykorzystanie tej nauki w przyszłości sprzyjają budowaniu pozytywnej atmosfery i relacji bliskości i zaufania. Takie zaangażowanie dziecka i podejście z szacunkiem buduje w nim poczucie sprawczości i sprawia ze staje się aktywnym  podmiotem procesu. Zadawanie pytań motywuje dziecko do refleksji nad tym co się wydarzyło, jakie mogą się z tym wiązać uczucia zarówno moje jak i innych osób a także generuje okazje do szukania własnych rozwiązań. Dziecko dużo chętniej podejmie działanie jeśli zostało przez nie wymyślone niż narzucone z góry przez osobę dorosłą.  W ten sposób pomożemy dziecku odkryć konsekwencje podejmowanych przez nie wyborów .Odkrywanie wiąże się z refleksją, myśleniem kreatywnym, odkrywczym  natomiast zmuszanie do doświadczania konsekwencji powoduje u dziecka bunt i zniechęcanie.

Wymienione wyżej sposoby działania mają na celu  wsparcie dziecka w jego rozwoju , pracy nad jego cechami charakteru, które mogą przyczynić się do prowadzenia szczęśliwego życia.  Ucząc odpowiedzialności, szacunku do drugiej osoby, samodyscypliny, współpracy i kreatywnego podejścia do rozwiązywania trudności stwarzamy fundamenty, które  w przyszłości będą przez dzieci rozbudowywane . Wymienione cechy i umiejętności mogą przełożyć się na większe poczucie przynależności i znaczenia a co za tym idzie na bardziej pozytywne zachowanie.

Szacunku dla jego [dziecka] niewiedzy. […]
Szacunku dla pracy poznania.
Szacunku dla niepowodzeń i łez. […]
Szacunku dla własności dziecka i jego budżetu. […]
Szacunku dla tajemnic i wahań ciężkiej pracy wzrostu.
Szacunku dla bieżącej godziny, dla dnia dzisiejszego.[1]

[1] Janusz Korczak – Prawo dziecka do szacunku. W: Wołoszyn S.: Korczak, Warszawa1978 s.164-165



Szybki kontakt!
+
Wyślij!