Słowem o słowach, zdaniach i robieniu sobie źle

 

“Oporne dziecko po prostu wyraża siebie w jedyny sposób, jaki jest mu znany w tym momencie – tylko tyle i aż tyle”. Garry L. Landreth

“Jeśli potrafię stworzyć określony typ relacji z drugim człowiekiem, to odkryje on w sobie zdolność do wykorzystania tej relacji dla własnego wzrostu, i dojdzie u niego do zmiany i rozwoju osobistego”. Carl Rogers

 

“Słowa, słowa, słowa.” William Shakespeare

 

– Tylko proszę Cię, bądź grzeczny – czy jest tu ktoś, komu ten zwrot nie obił się nigdy o uszy? O tym i podobnych zaklęciach, nieodmiennie wypowiadanych niczym  transpokoleniowa mantra, będzie traktował ten tekst. Z lotu ptaka rzućmy okiem na przekonania, emocje, oczekiwania i zachowania. Swoje własne, prywatne, a jednak tak bardzo wspólne. Przyjrzyjmy się

słowom-gusłom, zdaniom-hymnom i czarodziejskim praktykom, w które inwestujemy swój czas i energię, bez nadejścia spodziewanych rezultatów. I sprawdźmy czy jest jakieś “zamiast”.

 

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który takich słów nie popełnił i rękę podniesie ten, wobec którego nie zostały popełnione 🙂

 

“Co jest nie tak z faktem, że oczekuje się od dziecka żeby było grzeczne? Przecież musi się nauczyć, musi się dostosować i słuchać dorosłych. No i nie dyskutować, kiedy mu każę. Bo dzieci i ryby głosu nie mają. A tak w ogóle to kto nie słucha ojca matki, ten słucha psiej skóry”…

Podobnie, w wielu domach, szkołach i generalnie ze wsparciem państwowego podwórka, wyglądał jeszcze do niedawna proces wychowania i socjalizacja dzieci i młodych ludzi. Potem oni często wchodzili w dorosłość z takim pomysłem, że ich nie słychać lub że ich głos się nie liczy, a świat się nie liczy z nimi. Więc jak mieliby liczyć się sami ze sobą? A skoro nie nauczono ich czule obchodzić się ze swoimi potrzebami, to jakim sposobem będą potrafili zatroszczyć się o siebie i w jaki sposób/ jakim kosztem będą troszczyć się o potrzeby innych?

 

– Czy ktoś mnie słyszy? Czy ktoś widzi, że mnie boli? Czy komuś na mnie zależy?

 

Choć dzisiaj prawa dzieci mają się o niebo lepiej niż parędziesiąt lat temu, to i tak nie raz i nie dwa rozbrzmiewa w nas albo gdzieś w świecie echo tej gorzkiej definicji dyscypliny, wychowania i miłości. Czy to w postaci ciągle mającej grono zwolenników praktyki “wypłakiwania” dzieci w zamkniętym pokoju (bo przecież to dobrze, że ćwiczą płucka) czy to w wymogu, że mają być grzeczne tu i teraz, natychmiast, a jak nie słuchają to są złośliwe, a w międzyczasie manipulują, bo rodzice tak nauczyli, rozpuścili.

 

Tymczasem…

 

“Dziecko jest grzeczne jeśli potrafi”. Ross W. Greene, badacz i autor książki

“Trudne emocje u dzieci”, popiera licznymi przykładami stanowisko, zgodnie z którym dziecko nie zachowuje się źle celowo, ale dlatego, że nie zna innego sposobu i potrzebuje pomocy dorosłego, aby nauczyć się reagować inaczej. Podobnych informacji dostarczają nam odkrycia na gruncie neurobiologii interpersonalnej, czyli dziedziny zajmującej się tym, w jaki sposób relacje wpływają na strukturę ludzkiego mózgu. Daniel Siegel, ojciec tej dziedziny, na opisanie znaczenia relacji w kształtowaniu się jednostki ukuł termin “mWe”, który jest ni mniej ni więcej o tym, że “Ja” kształtuje się w ramach “my”, nasza tożsamość jest rzeźbiona w relacji z drugim człowiekiem. Nie dziwi więc, że to właśnie relacja stanowi kanał służący do uspokojenia i że dziecko uczy się samoregulacji doświadczając regulacji z zewnątrz.

 

Redefinicja niegrzeczności

 

Zachowanie małego człowieka, w tym to “niegrzeczne”, jest odbiciem procesu samoregulacji w reakcji na stres i pobudzenie. Wystarczy sobie wyobrazić, jak dziecko po całym dniu wrażeń, u cioci na imieninach, po zbyt krótkiej drzemce lub po prostu głodne będzie reagować na dodatkowe bodźce… Kiedy dzieci nie zachowują się tak, jakbyśmy chcieli i oczekiwali, kiedy czujemy złość i frustrację w odpowiedzi na zachowanie dziecka, możemy wziąć kilka głębszych oddechów i zadać sobie pytanie, czy to zachowanie niewłaściwe, “niegrzeczne” czy zachowanie wywołane stresem? Pamiętając o tym, że składowymi

“niegrzecznego” zachowania są wola, wybór i świadomość, warto się zatrzymać przy swoim oczekiwaniu i przyganą na końcu języka. I pamiętać o tym, że zachowanie wywołane stresem ma podłoże fizjologiczne, a więc niedojrzały układ nerwowy malucha po prostu jest przeładowany i nie ma w tym ani grama złośliwości, czy też wychowawczego fiaska.

 

Dzieci – spadkobiercy naszych opowieści i wrażliwi detektywi emocji

 

Co nam robi opowieść o małym manipulancie i złośliwcu? Czasem podkręca złość, czasem poczucie bezradności lub porażki wychowawczej, czasem irytację. Gdy mama/tata sam jest “przeładowany” bodźcami, stresem, wtedy taki dodatek w postaci negatywnej myśli na temat samego siebie lub zachowania dziecka potrafi przelać szalę goryczy. A wtedy robi się ogień, z ognia dym. Intuicyjny kanał komunikacji między rodzicem i dzieckiem, zwany Mózgowym Wi-Fi, rejestruje nawet subtelne zmiany w zachowaniu i emocjach rodzica. Kiedy poziom napięcia w rodzicu rośnie (a kiedy pojawia się myśl

“moje dziecko jest niegrzeczne/ musi się natychmiast uspokoić/ nie powinno tak się zachowywać – napięcie siłą rzeczy rośnie), wtedy komunikacja między rodzicem i dzieckiem za sprawą rezonansu limbicznego dodatkowo nasila poziom pobudzenia u obojga. W ten sposób wpadamy w podwójne błędne koło stresu, a co lepsze, wspieramy ten mało przyjemny i niesłużący nikomu proces, nadając emocjom i zachowaniu dziecka nietrafne znaczenie, jakoby było z nim (lub ze mną samym, w pielęgnowaniu tego pomysłu jako rodzice i generalnie ludzie też bywamy nieźli) coś nie tak.

 

“Twoja relacja ze sobą to cała galaktyka relacji z innymi”

– myśl zaczerpnięta z webinaru Sabiny Sadeckiej “Relacja terapeutyczna w terapii Akceptacji i Zaangażowania”

 

Morał w tym sposobie, żeby nie dokładać do pieca. Żeby oddychać i zadbać o siebie, pamiętając o “mWe”, o tym, że w moim ja zawiera się my i o tym, że najpierw była kura i tak jak ta wyspana, najedzona i zmotywowana kura, wysiedzimy na jajku tylko wtedy, kiedy równolegle będziemy uważni na własne, autentyczne potrzeby. Gdy będziemy dbać o siebie i inwestować w uczucia, przekonania, w takie opowieści o nas i innych i w takie strategie radzenia sobie, które będą nam służyć, a nie szkodzić.

 

Bibliografia

Trudne emocje u dzieci; Ross W. Greene

Superstrategie dla rodziców. Briers Stephen

Self-reg; Stuart Shanker

Terapia zabawą; Garry L. Landreth

O stawaniu się sobą; Carl Rogers

The Yes Brain. Mózg na Tak; Daniel J. Siegel, Tina Payne-Bryson Terapia Akceptacji i Zaangażowania w zaburzeniach osobowości; webinar Sabiny Sadeckiej